13-15.04.2007 -POLYACHT czyli targi żeglarskie inaczej
Logo prezentuje się dobrze, o wiele gorzej jest z imprezą.

W dniach 13-15.04 odbyły się (odbyły to dobre słowo) kolejne już targi żeglarskie polyacht (nazwa celowo z małej litery- proszę wybaczyć). W wielu zapowiedziach, a jedną z nich cytuję poniżej można było się spodziewać tym razem naprawdę wiele- wystarczy odczytać...
"OD NOWA! W Gdańsku POWSTAJE ZUPEŁNIE NOWA IMPREZA DLA WODNIAKÓW! Wspaniała atmosfera, zabawa, goście, szanty, konkursy, wyjątkowe osoby, odkrywcy i zdobywcy, konferencje, bitwa o żeglarstwo morskie, piraci, szkolenia i świętowanie - tak można opisać ZUPEŁNIE NOWY POLYACHT. To tu, w północnej Polsce jest skupiony przemysł stoczniowy. To tu, działają prestiżowe uczelnie szkolące najlepszych marynarzy. To tu, chrzczony był katamaran Romana Paszke. To tu, powstało Narodowe Centrum Żeglarstwa. To tu, możesz poczuć prawdziwy wiatr w żagle!"
Akapity zaczynające się od "To tu..." faktycznie odzwierciedlają i nadają Trójmiastu rangę miejsca o znaczącym wkładzie w rozwój i rozkwit naszego żeglarstwa zarówno morskiego jak i śródlądowego. To właśnie stąd wywodzi się wiele nazwisk i nazw firm, które dziś są rozpoznawalne w całej żeglarskiej Europie, a nawet w Świecie. Ale jako zwiedzającemu po raz kolejny nasze lokalne targi nasuwa mi się pytanie. Dlaczego..? Dlaczego w Gdańsku nie może ... czytaj dalej .
Zdjęcia tutaj.

...powstać w końcu impreza na miarę możliwości tego miasta porównywalna z innymi, które odwiedzałem w naszym kraju (nie mówiąc o zagranicznych).
Po przejściu w kilkanaście minut wszystkich stanowisk i odbyciu kilku rozmów z wybranymi wystawcami poprosiłem żonę, aby zaczekała z dziećmi, bo ja się przejdę zobaczyć czy na Beniowskiego przez rok nie wystawili czasami jakiejś nowej hali wystawowej i tam właśnie odnajdę serce Polyachtu. Ale niestety żadnej nowej hali nie odnalazłem... . Pierwszy raz nie kupiłem linki, bloczka, żeglarskiego fatałaszka czy gadżetu, bo tak naprawdę, nie było od kogo. Nie zrobiłem żadnego zdjęcia, bo tak naprawdę, nie było czego fotografować. Kawałek namiotu i narożnik hali nr 5 to trochę mało jak na tak prestiżową imprezę. Chwała i wielkie podziękowania tym, którzy przybyli i zobaczyli, ale niestety nie zwyciężyli.
Może ta nowość targów to faktycznie wspaniała impreza, zabawa, goście, szanty, zdobywcy i odkrywcy, piraci i szkolenia. Ale w moim mniemaniu o wielkości targów żeglarskich poza zabawą świadczy również ilość wystawców, metraż zajętej powierzchni wystawienniczej, wymiana kontaktów, doświadczeń, spostrzeżeń, wizytówek, a co się z tym wiąże ilość transakcji kupna-sprzedaży itd.
Niniejsza ocena jest moim subiektywnym odczuciem, które niestety wielu z moich znajomych żeglarzy podziela.
Trochę zniesmaczony, który za rok zaoszczędzi na bilecie rodzinnym.
Pozdrawiam, GZ.


P.S. A-ha!. Przepraszam! Kupiłem na targach teściowej kolorowe szkiełka do jej kryształowego żyrandola.