23.05.2009 -Rodzinny spływ kajakowy po raz trzeci!
-

Kiedy w sobotni poranek obudził mnie walący w blachy dachu deszcz, pomyślałam, że to nie będzie spokojny spływ rodzinny, ale walka z żywiołem...Nieprzemakalny worek wypełniony dzień wcześniej do połowy suchymi ciuchami na zmianę w razie wywrotki kajaku, uzupełniony został o dodatkową porcję bluzek i spodni...Nie sądziłam, że wszyscy chętni zdecydują się popłynąć. Byłam zaskoczona nawet sobą, że nie wahałam się ani sekundy. Najbardziej jednak dumni jesteśmy z debiutantów kajakowych: Pań Eli Musielak i Małgosi Cyrklaf.
Pocieszająco niebo nad Borskiem przejaśniało się powoli, a uczestnicy niespiesznie stawiali się na miejsce startu III Rodzinnego Spływu Kajakowego rzeką Wdą z metą w Czarnej Wodzie. Czekało nas pokonanie 22 km. ...
Fotorelacja w galerii.

Przybył transport z kajakami tradycyjnie już od Activitasa www.activitas.com.pl
51 uczestników zapakowało się do żółtych i zielonych "plastików". Wystartowaliśmy nie równocześnie, siłą rzeczy 25 kajaków nie mogło tego uczynić inaczej. Niektórzy jednak za bardzo się pospieszyli i chyba tego później żałowali. Niezastąpiony w trzyletniej historii naszych spływów organizator Sławek Kunze wydał nam przed zejściem na wodę mapki i poinformował o pierwszej planowanej przenosce, która miała się odbyć już po ok. 1,5 km. W tym miejscu przenosiliśmy kajaki przez mostek na starorzecze Wdy. Ale dla 4 kajaków "pod wodzą" Tomka Szychalewskiego, które to wystartowały najwcześniej owe miejsce nie wzbudziło chyba wizualnego choćby zainteresowania. Przodownicy bowiem popruli prosto wbijając się tym samym w sztuczny kanał Wdy, nazwany później dość kąśliwie przez resztę uczestników autostradą kajakarską. Niestety reszta kajakarzy nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, spokojnie przeniosła kajaki przez mostek i popłynęła dalej po cichu zazdroszcząc przodownikom takiej mocy w rekach...
A tymczasem słonko raz się pojawiało, raz się za chmurki chowało...pokropił deszczyk, powiał wiaterek i znów wyszło słonko… Spokojny nurt rzeki powoli ciągnął nas w stronę miejscowości Wojtal, gdzie czekała nas druga planowana przenoska. Do tego jednak czasu trafiły się inne dwie nieplanowane, ale całkiem bezpieczne przeszkody w postaci powalonych w poprzek rzeki drzew . Obrazki te jednak dodawały tylko uroku wycieczce . Odcinek do Wojtala zaczął się w pewnym momencie jednak nieco dłużyć. Większość właściwie spragniona była już przystanku. Już dawno miał być przystanek w miejscu zaznaczonym na mapie, ale dlaczego ekipa przodowników się nie zatrzymuje??? Debiutantki zgłodniały, a najmłodszej 3-letniej Marcie zaczynało się wyraźnie nudzić. Na dodatek na 1 km przed Wojtalem pogoda spuściła nam porządne "lanie"! Tyłki pomokły nam niemiłosiernie. Na szczęście w Wojtalu znów na dłuższą chwilę wyjrzało słoneczko i przesuszyło nam trochę ubrania. Tam też uświadomiliśmy sobie, że w tym miejscu naszych przodowników na pewno nie było. Musieliby na nas zaczekać! Domyśliliśmy się, że popruli autostradą, a potwierdził to telefon SOS od przyjaciółki jednego z przodowników. Cóż stąd brak przystanku... my popłynęliśmy dalej, niebawem osiągając w ciepłych promieniach słońca cel spływu. Zbłądzeni zaś musieli skończyć wycieczkę w nieplanowanym miejscu, ok. 5km od nas.
Reasumując... spływ był jak zwykle wyczerpujący, ale udany. Dobrze właściwie się składa, że za każdym razem jest inaczej: w zeszłym roku mieliśmy krętą i wąską rzekę, ale piękną pogodę, a w tym roku pogoda nas nie rozpieszczała, ale za to rzeka okazała się być szeroką i spokojną. Co tam zmęczenie i przemoknięte gacie! Każdy przyzna, że miło jest mimo wszystko w taki sposób spędzić majowy dzień w gronie znajomych i rodziny. Mam nadzieję na przyszłoroczny spływ kajakowy w jeszcze większej ekipie! A powracają na chwilę jeszcze do statystyk...na 52 uczestników, wyjątkowo dużo w tym roku uczestniczyło dzieci poniżej 18 roku życia, bo aż 15. Szczególnie należy jeszcze raz wspomnieć o najmłodszej , a zarazem debiutującej kajakarce 3-letniej Marcie Babraj. Brawo Martusia za wytrwałość!!! .
Wasza kajakowa korespondentka,
Magda Zagraba


Trasa spływu: rzeka Wda, odcinek Borsk<>Czarna Woda, długość odcinka 22km