 |
| Piknikowicze, ale i żeglarze |
|
Kiedyś... ...dawno temu organizowane były rejsy klubowe. Wystarczyło jedno hasło, aby w sobotnie popołudnie zjawili się na małą wyprawę miłośnicy rodzinnego pływania. Ze względu na małe dzieci i wartości regatowe niektórych łódek (s/y MIŚ) popłynęliśmy na najbliższą nam wyspę Trupczyn (niegdyś mówili o niej "wyspa miłości"), aby tam uwieńczyć nasz piknik, a przecież o to chodziło.
Żegluga w tamtą stronę minęła nam błyskawicznie, było z wiatrem. Naliczyłem dwie kabinówki, pięć omeg, sławetnego "Misia" pod wodzą niejakiego Lecha B.
Na wyspie czekała już na nas rodzinka Guzińskich zawsze spragnionych i nie tylko żeglarstwa. Wszyscy chcieli zasiąść jak najszybciej do grillowania i dobrego...
|